Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzielicie się ze mną komentarzami, wrażeniami, wdacie się ze mną w dyskusje i polemiki.

Dziękuję za każdy komentarz, za każdy ślad, który zostawiacie.

To, że czytacie moje recenzje i książki, które subiektywnie acz z wielką szczerością i przyjemnością staram się ocenić, oraz to, że chcecie mi o tym powiedzieć, jest dla mnie najpiękniejszą nagrodą.

piątek, 26 października 2018

O niepamiętaniu.

"Wczoraj" Felicia Yap   7/10


Bez względu na to, jak bardzo chwalimy świadomość teraźniejszości, jak bardzo staramy się żyć dniem dzisiejszym, zrzucając na margines czas przeszły i przyszły, nasze zachowania i tak kształtować będzie suma przeżytych doświadczeń. Nie żyjemy zawieszeni w czasie, nie żyjemy z dala od wspomnień i rzadko udaje nam się żyć nie planując przyszłości. A gdyby jednak dane nam było opierać wspomnienia tylko na własnych zapiskach i na dziennikach innych ludzi? A gdybyśmy pamiętali to co zapisane, bez pewności, że owe zapisy są stuprocentowo szczere? A gdybyśmy mieli rozwiązywać problemy, szukać wyjść z przedziwnych sytuacji, ba, rozwiązywać zagadki kryminalne w oparciu tylko o Wczoraj?
"Dziennik podpowiada ci to, co chcesz, żeby podpowiadał. Pamięć to fakty, które zdecydujesz się zachować. Każdy z nas jest niewolnikiem takiej przeszłości, jaką sobie wybierze." (str.337)

Felicia Yap stworzyła dla nas świat alternatywnej pamięci. Mieszkańców Cambridge przedstawiła nam jako społeczność pamiętających jedynie wczorajszy dzień monosów, oraz obdarzonych stuprocentowo dłuższą, bo dwudniowa pamięcią duosów. Ci drudzy, stojąc rzecz jasna wyżej na drabinie społecznej i politycznej, stanowią klasę wyższą. Jak Mark Evans, poczytny pisarz, który, o zgrozo, dawno temu wybrał na swą żonę monoskę. I jak, wydawałoby się na początku, prowadzący śledztwo w sprawie śmierci pewnej duoski Hans, który całe zdolności, wiedzę i chęci wkłada w rozwiązanie spraw w zaledwie jeden dzień.

Współżycie obu typów ludzi podlega pewnym niezmiennym prawom, mieszane małżeństwa, pomimo bardzo postępowych ustaleń rządów, nadal budzą zdziwienie lub wręcz zniesmaczenie. W przypadku Marka, doprowadziło to nawet do wydziedziczenia przez bogatych, konserwatywnych rodziców. Zresztą w opisach stworzonych przez autorkę niejednokrotnie przekonujemy się, że w większości przypadków owe dwie odmienne nieco grupy dzieli jeśli nie przepaść, to na pewno spora szczelina intelektualna.
"Okazuje się, że towarzystwo niewyrobionych monosek o odświeżająco prostych poglądach na życie jednak nie jest takie złe, nie oceniają one bowiem człowieka na podstawie tego, czego ten (jeszcze) nie osiągnął." (str.225)

Na tak przedstawionym tle społecznym, Felicia Yap umiejscawia intrygę kryminalną. Książka zaczyna się bowiem od znalezienia zwłok pewnej duoski - Sophii - wyrzuconych na brzeg rzeki Cam. Obciążone kamieniami kieszenie jej zbyt dużego płaszcza wprowadzają wątek niejasności w pierwotnie orzeczony powód śmierci - samobójstwo budzące skojarzenie z podobnym końcem życia Wirginii Woolf. Czy zbyt obszerny płaszcz to jedynie fanaberia denatki? Czy jej śmierć faktycznie była samobójstwem? Czy systematycznie pracujący, niejasny "pamięciowo" detektyw zdoła odkryć prawdę w jeden dzień? I dlaczego tak bardzo polega tylko na tym co zapamiętał z wczoraj? I wreszcie... co łączy niebieskooką martwą blondynkę z mieszanym małżeństwem Claire i Marka Evansów? Wszystkie te pytania składają się na dość pospolity, prowadzony jednotorowo kryminał, w którym godzina po godzinie pojawiają się lub umacniają dowodami kolejne etapy śledztwa.


Czy na pewno autorka pozwoliłaby sobie na na powielanie schematów znanych ale i drażniących powtarzalnością? Otóż nie, Felicja Yap podaje nam ową opowieść w formie, która rekompensuje dość prosto zarysowana akcję.
"Wczoraj" mogłoby być, jak wspomniałam, prostym, schematycznym kryminałem jednego dnia jakich znamy wiele. Niemniej, sposób prowadzenia narracji nie pozwala nam na nudę, wręcz przeciwnie, czyni lekturę książki bardzo przyjemną a sam kryminał nieodkładalnym. Opis akcji włożony jest bowiem w usta czwórki bohaterów, bardzo różnych w sposobie traktowania sprawy, bardzo odległych od siebie emocjonalnie i dzięki świetnej pracy literackiej autorki, zupełnie różniących się językiem wypowiadanych zdań. Nerwowości i wulgarności Sophii przeciwstawiony jest spokój, płaczliwość, niepewność Claire. Atrakcyjnego w literacko-politycznym stylu Marka, z jego paniką, niewiernością i przedziwnymi wyborami, autorka stawia naprzeciw sztywnego, tłumiącego emocje, bardzo profesjonalnego Hansa. Dostajemy zlepek wypowiedzi, które prowadzą nas lata wstecz (dzięki wyrywkom z dzienników bohaterów) oraz godzina po godzinie przez ostatnie chwile zamordowanej bohaterki. Wszystko to podane jest w wyśmienicie skomponowanym, nakładającym się na siebie porządku zdarzeń, który nie pozwala nam się zgubić w stale zmieniających się wypowiedziach czwórki bohaterów.

W swojej książce, Patricia Yap znajduje miejsce na pochwałę miłości, na kontrastowanie bardzo silnych emocji ze spokojem, na cytowanie przed każdym fragmentem wyrywków z dzienników, które stanowią swego rodzaju lejtmotyw kolejnych wypowiedzi.

"Kto pamięta więcej, niż gotów jest się przyznać? Co się dzieje, gdy nie sposób przypomnieć sobie prawdy? Czy możemy powiedzieć, że naprawdę znamy siebie bądź innych? Mark Henry Evans, szkic di 'Szczęśliwego trafu istnienia'" (str.293)
Są tu fikcyjne dokumenty, raporty z sekcji zwłok, zmiany i poprawki prawne. Wszystko powiązane ze sobą w niezwykle zgrabny sposób, który prowadząc nas przez zaledwie jeden dzień z życia bohaterów, rozwijają się z opowieść dziejącą się na przestrzeni wielu lat, które powodują, że ani na moment nie ulegamy nudzie. Co więcej, owo zmieszanie bohaterów i wynikła z niego elastyczność akcji, prowadzą do zakończenia, które okazuje się być kompletnym zaskoczeniem. I o ile wcześniej można domyślić się wielu powiązań między bohaterami, można też łatwo odgadnąć powody ich zachowań, o tyle końcowe rozwiązania, gwałtowne zmiany powodujące przerzucanie podejrzeń z jednej postaci na drugą, wreszcie zakończenie godne doświadczonego literata, nie zaś debiutującej młodej autorki powodują, że jest to książka zdecydowanie godna polecenia jako wyśmienita rozrywka na długie jesienne wieczory. Dwa. Może trzy.
Wydawnictwo: W.A.B., 2018
Tytuł oryginału: Yesterday
Tłumaczenie: Jacek Żuławnik
Liczba stron: 416

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu W.A.B.

21 komentarzy:

  1. Jestem bardzo ciekawa sposobu narracji, o którym tak pozytywnie się rozpisałaś :)

    Pozdrawiam serdecznie i życzę udanej lektury "Pierwszego słowa" Kisiel,
    ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To różnorodność, która porywa strona za stroną świadczy o świetnym sposobie radzenia sobie z zaciekawieniem czytelnika :) Dziękuję, opowiadanie Marty Kisiel właśnie teraz jadą ze mną pociągiem na krakowskie targi :) Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  2. Recenzja zainteresowała mnie książką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, ze nie zawiedzie oczekiwań :) Miłej lektury, pozdrawiam.

      Usuń
  3. Książka czeka u mnie na swoją kolej. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich oczekujących też u mnie dostatek ;) Zatem oby dostarczyła dobrej rozrywki gdy nadejdzie pora :)Pozdrawiam

      Usuń
  4. Zamordowanie kogoś lub odebranie sobie życia rzadko ma miejsce pod wpływem chwilowych emocji. To, co zdarzyło się wczoraj, ma swoje źródło w przeszłości. Nie chciałbym pamiętać tylko najświeższych wydarzeń, ale zapamiętam i zapiszę ten tytuł. Dziękuję za bardzo interesującą propozycję i pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeśli owej przeszłości się nie pamięta? To właśnie czyni książkę ciekawą, podobnie jak pytanie: czy nie pamiętając nadal powinniśmy czuć się winni? Przyjemnej lektury, ściskam :)

      Usuń
    2. I takich właśnie odpowiedzi na pytania oczekuję po tej lekturze :) Niedawno zdarzyło mi się w komentarzu do pewnej recenzji częściowo przewidzieć finał książki :) Teraz już jestem bardziej wstrzemięźliwy :) Bardzo dziękuje ci za odpowiedź i życzę miłego wieczoru :)

      Usuń
  5. Interesująco opisałaś tę powieść, aż mam ochotę już ją przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, mam nadzieję, że nie wrócisz z reklamacją ;) Uważam, że warto poświęcić temu pomysłowi Felicii Yap nieco wolnego czasu. Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  6. Jestem ciekawa tego wspaniałego zakończenia. Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli w tak popularnym gatunku czuję się zaskoczona, zupełnie zbita z pantałyku osobą winowajcy, motywem przestępstwa czy inną niespodziewaną pointą, stanowi to dla mnie świetne zakończenie. Mam nadzieję, że książka okaże się także dla Ciebie warta poświęconego jej czasu :) Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  7. Jak na debiut, to zdecydowanie myślę, że książka jest warta uwagi :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również zaskoczył całkiem wysoki poziom, biorąc pod uwagę, że to dopiero początek drogi literackiej Pani Yap. Pozdrawiam, miłej lektury :)

      Usuń
  8. Z takim pomysłem jak pamięć sięgającą tylko jeden, dwa dni wstecz, do tego w kryminale, jeszcze się nie spotkałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie! I to już jest powód, by po nią sięgnąć. A według mnie, nie ma powodu, by w połowie odłożyć :) Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Ostatnio będąc w Empiku zwróciłam na tę pozycje uwagę - nie kupiłam jej jednak z uwagi na ilość książek do przeczytania, które zgromadziłam. Jednak po Twojej recenzji zmieniłam zdanie, za bardzo jestem zaintrygowana treścią i oryginalnością fabuły, by przejść koło tej książki obojętnie - wrócę i kupie :) a co tam, najwyżej minie trochę czasu nim po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że książka okaże się dla Ciebie warta tej "cennej" zmiany decyzji :) Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  10. Coś dla mnie, zagadki kryminalne to ja lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłej lektury, mam nadzieję, że się nie zawiedziesz :) Pozdrawiam ciepło.

      Usuń