"Sny o Hiroszimie" Joanna Rudniańska 8/10

Każdy
z nas ma swoją Hiroszimę. Jeśli nie tą, od której trzeba uciekać ze
spaloną twarzą i płomieniami dogorywających domów za plecami to tą, na
która patrzymy ze wzgórza po kilku dniach, tygodniach, latach i nie
widzimy nic, tylko zgliszcza. Każdy z nas ma swoje tsunami. Albo takie,
przed którym się nie da uciec i pozostaje tylko zapisywanie i nagrywanie
ostatnich chwil albo takie, kiedy wspinamy się pod górę ciągnąc za sobą
resztki dobytku, cenna osobę, psa... I wiemy, że fala i tak poliże nam
nogi. Wiemy, że i tak nie pozostawi nas bez wspomnień, które nie pozwolą
już żyć spokojnie aż po grób.
Gdybym miała być opętana jakąś myślą, niechby to była myśl jasna, świetlista, o życiu pięknym, dobrym, wymarzonym. A Joanna Rudniańska opętała swoich bohaterów myślą o śmierci. Tej na H. Śmierci nam bliskiej, swojskiej, polsko-myślanej - śmierci w Holokauście, lub śmierci odległej, wschodniej, dalszej naszej codzienności acz równie strasznej - tej w Hiroszimie.
Holokaust i Hiroszima - dwie śmierci powracające w myślach bohaterów, w ich słowach, skojarzeniach, obrazach widzianych przez szyby wystaw i galerii, w obrazkach, rysunkach i bazgrołach, wreszcie w snach.
Gdybym miała być opętana jakąś myślą, niechby to była myśl jasna, świetlista, o życiu pięknym, dobrym, wymarzonym. A Joanna Rudniańska opętała swoich bohaterów myślą o śmierci. Tej na H. Śmierci nam bliskiej, swojskiej, polsko-myślanej - śmierci w Holokauście, lub śmierci odległej, wschodniej, dalszej naszej codzienności acz równie strasznej - tej w Hiroszimie.
Holokaust i Hiroszima - dwie śmierci powracające w myślach bohaterów, w ich słowach, skojarzeniach, obrazach widzianych przez szyby wystaw i galerii, w obrazkach, rysunkach i bazgrołach, wreszcie w snach.
"Jedna szybka, błysk i już. Pikadon i po tobie. Zaskakuje cię w najmniej spodziewanym momencie. Jak wybuch Wezuwiusza. Druga powolna, degradująca, chudniesz, zmieniasz się, tracisz włosy, przyjaciół, twój świat zawęża się coraz bardziej, bywa, że lądujesz z takimi jak ty w zamkniętym miejscu. (...) Śmierć na zawał i śmierć na raka. Śmierć w Hiroszimie i śmierć w getcie albo obozie." (str.268)
Wśród
nich, dwie bohaterki, później jeszcze jeden ktoś - posadzeni na
fotelach, opowiadający o życiu, które niesie ze sobą dramat osobisty
może równie wielki jak tamten powszechnie w świecie znany, obolały,
wspominany. Bo i do tych drobnych dramatów - jednoosobowych, nie
jesteśmy w stanie się przygotować, podobnie jak do tamtych o
niewyobrażalnej skali, ci nawet najmądrzejsi, najświatlejsi nie byli w
stanie poczynić choćby najmniejszych przygotowań.
W "Snach o Hiroszimie" każda przytoczona tragedia wielkiej skali jest alegorią na nasz prywatny, bardzo wewnętrzny świat. Każde przywołanie Hiroszimy poprowadzi nas w świat zdrady, niewierności, kłamstwa. Podobnie jak dręczyć bohaterów będzie poczucie winy za ogromne wojny, zniszczenia, przywołanie złego fatum, tak będą cierpieli z powodu niepowodzeń w życiu osobistym, odtrącenia, bycia nierozumianym. Czy zdrada kochanka to osobista wojna atomowa zrzucona na nasz świat? Czy niewierność męża to tsunami zalewające nasze przeszłe wspomnienia i przyszłe prany? Czy Holokaust zabijał każda osobę podobnie jak zabija każde nasze wyobrażenie miłości?
W "Snach o Hiroszimie" każda przytoczona tragedia wielkiej skali jest alegorią na nasz prywatny, bardzo wewnętrzny świat. Każde przywołanie Hiroszimy poprowadzi nas w świat zdrady, niewierności, kłamstwa. Podobnie jak dręczyć bohaterów będzie poczucie winy za ogromne wojny, zniszczenia, przywołanie złego fatum, tak będą cierpieli z powodu niepowodzeń w życiu osobistym, odtrącenia, bycia nierozumianym. Czy zdrada kochanka to osobista wojna atomowa zrzucona na nasz świat? Czy niewierność męża to tsunami zalewające nasze przeszłe wspomnienia i przyszłe prany? Czy Holokaust zabijał każda osobę podobnie jak zabija każde nasze wyobrażenie miłości?
"Ktoś
przeciął nas na pół. A ja jestem tą częścią, która została amputowana.
(...) Odcięto mnie i od tamtej pory jestem tylko fantomem w głowie męża.
Ale nie bolę go, wiem." (str.21)

Ależ to jest niezwykła książka! Trzeba jej poświęcić czas, myśli, emocje. Trzeba z nią pożyć. I bardzo warto.
Wydawnictwo: W.A.B., 2019
Liczba stron: 340
dziękuję wydawnictwu W.A.B. za przedpremierowy egzemplarz recenzencki