Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzielicie się ze mną komentarzami, wrażeniami, wdacie się ze mną w dyskusje i polemiki.

Dziękuję za każdy komentarz, za każdy ślad, który zostawiacie.

To, że czytacie moje recenzje i książki, które subiektywnie acz z wielką szczerością i przyjemnością staram się ocenić, oraz to, że chcecie mi o tym powiedzieć, jest dla mnie najpiękniejszą nagrodą.

wtorek, 21 sierpnia 2018

O muffince z chili.

"Radość życia" Roma Ligocka  10/10


"Ciągle od nowa rozpoczynam wywiad rzekę z samą sobą - nie mogę się rozstać z tą osobą, którą być może ciągle za mało znam. Nigdy się siebie nie nauczę na pamięć." (str.11)
Przepraszam, ale przez moje współodczuwanie, śmieszne czasem i mało subtelne, będzie dzisiaj nieco intymnie...
Pomyślałam sobie o tej książce, że jest słodko-gorzka. Albo słono-słodka. A może jest i łagodna i pikantna? Jest jak czekolada z drobinkami słonego karmelu. Albo nie. Wiem. To czekoladowa muffinka z chili. To skorupka wypieczonych doświadczeń, twardych nawyków i przekonań, które zbiera się i pielęgnuje latami, by zapewniły nam ochronę przed ludźmi, światem, przed samym sobą. I to jest płynne wnętrze, ten nasz odkryty brzuszek jeża, który nadwrażliwcom takim jak Roma Ligocka, zdarza się chować zbyt późno, zbyt niedokładnie. I to są te burzące gładkość i ciepło wnętrza drobinki nagłych ostrości. Sztylety rzeczywistości wbite w rozmarzenie, w poszukiwanie ulotnego.

To nie będzie długa recenzja bo to byłoby tak, jakbym chciała przegadać sama autorkę. A autorka nawet nie daje szans na zapadnięcie się w opowieści. Ona chwyta ulotne motyle krótkich zdarzeń, by przynieść nam je w darze i pokazać ich znaczenie, często nam umykające. By powiedzieć nam, że ta Radość w jej książce to nie jest radość zupełna, całkowita i codzienna. A Życie to nie tylko smaczne potrawy zakupy (choć i one) ale tez śmierć i cierpienia, i stawanie w kolejce do bólu i odchodzenia.
"Wiem i to, że w końcu może przyjść taki moment, kiedy poczujemy się sami w naszym życiu, jak w pustym mieszkaniu, z którego wyniesiono już wszystkie meble, a i nasze walizki będą już spakowane..." (str.22)

Tu nie przydadzą się zdolności do czynienia skrótów i tworzenia streszczeń. Nie można streścić życia, nawet jego ułamka, a właśnie swoje życie w drobinach chilli i ułamkach czekolady autorka nam tutaj serwuje. Ono nie tylko jest. Ono bywa, dzieje się, umyka, chwieje się i ulatuje.
Pani Romo, czy wie Pani jak bardzo to, o czym Pani pisze wymiera? Czy wie Pani, że pisząc na przykład o swoim poczuciu wstydu, porusza Pani strunę, która już rzadko w czyjejkolwiek duszy brzmi? I czy wie Pani, jak bardzo ludzie chcą krótko i bezdusznie definiować słowa, które pani opisuje całymi stronami lub choćby zdaniami wielokrotnie złożonymi - jak Nadzieja czy Prawda?
"A prawda? Prawda jest skromna - cicha i tak prawdziwa, że do obrony niezdolna, pewna samej siebie - lecz pozbawiona agresji. Nieśmiała, bo wiedząca." (str.107)

To nie jest książka do czytania. To jest książka do myślenia. Tutaj każde zdanie ma drugie dno. Nawet to, które opisuje przyjęcie w Maladze czy zwykły, codzienny rejs samolotu. Bo to wszystko, zamknięte w błahych dialogach, w zawstydzeniach, zagubieniach i krótkich przywitaniach, woła do nas o uwagę.
"Banalne, codzienne wędrówki i spotkania. Nie tylko zło jest banalne - istnieje też banalne dobro: spokojne, łagodne przemijania dnia codziennego - ta cisza w Tobie i nadzieja... pewność prawie, że nic złego się nie zdarzy. ja, która zawsze unikałam wszelkich medytacji, teraz siedzę na plaży i wsłuchuję się w swój oddech..." (str.86)

I jeśli ktoś jeszcze chce zapytać: no ale o czym jest "Radość Życia"? to odpowiem, że wcale nie jest jedynie o radości życia, to nie poradnik jak ją czerpać, to nie sloganowy zbiorek jak ja rozumieć, to nawet nie opowieść o niosącej ją, właściwie wybranej ze wspomnień szczęśliwości. Ale czy owo niedopowiedzenie, owa zgoda na niezgodność z tytułem nie jest właśnie esencją radości życia? Zarówno jako filozoficznego pojęcia jak i tej przepięknej książki? Ach... zapomniałabym. A cóż w niej jest takiego przepięknego? Że znów wojnę i ten czerwony płaszczyk wspominamy, że syn ledwo śmierci uniknął, że w Maladze ludzie ucztują bez zawiści, wrzasków i pijaństwa, że pewne kanapki i pewne ciasteczka jada się tylko w jednym miejscu na świecie, że krakowskie ulice to jak nasza nieodżałowana Kora słusznie wyśpiewała, spływają spleenem? Owszem, ładne to wszystko. No i zdjęcia, które sama Pani Roma zrobiła sobie i temu, co zauważone mimochodem także ładne. Tak ładnie pasujące do podjętego tematu, tak ładnie ilustrujące i takie z kalendarzem, zatem i z biegnącym czasem skomponowane. I że ugotować można bo się przepis pomiędzy opowiadaniami znajdzie, i jeszcze na drink receptura... Tak, ładne. Nie piękne? Nie. Bo piękne to jest życie Moi Drodzy Czytelnicy. Tylko czasem trzeba Romy Ligockiej, żeby tę prostą prawdę, ten slogan, których nota bene unika i za które nas wszystkich łaja, pokazała nam palcem i nazwała. 

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie, 2017
Liczba stron: 252

11 komentarzy:

  1. Zdecydowanie jestem bardzo zachęcona do sięgnięcia po tę książkę. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, bo to książka, którą naprawdę czyta się sercem. I niezwykle szybko ;)

      Usuń
  2. Jednym słowem kolejna pozycja z serii obowiązkowych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślę Kasiu. To zaledwie kilka godzin pięknych opowieści, przemyśleń i zdjęć. A oczarowuje na długo. Oczywiście przyniosę Ci za kilka dni :)

      Usuń
  3. Dlaczego nie nazywamy niektórych uczuć? Próby zrozumienia siebie to nie ekshibicjonizm, to umiejętność poprawiania swojego charakteru. To jest konieczne, żebyśmy czuli smaki życia: słodycz, gorycz, pikantność i cały bukiet zapachów. Zachwyciłas mnie tą recenzja tak piękną. Za chwilę zanurze się w radość życia, a potem o niej poczytam. Dziękuję i pozdrawiam słono - słodko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz dlaczego? Bo każemy swemu wewnętrznemu dziecku odejść w przeszłość. A to ono żyło szczerością, radością, głośno opowiadało o miłości i bólu. Na szczęście niektórym udaje się tego dzieciaka przemycić w świat dorosłości: Pani Romie, myślę, ze mi też. A Tobie?
      ("Dziecko, którym byłam, zostało we mnie - to ono najczęściej mną rządzie, ogląda ze mną świat okrągłymi, zdziwionymi oczami, jakby każdego dnia widziało go po raz pierwszy.(...) Przed obcymi zwykle to dziecko ukrywam - robię poważna minę, z którą bardzo mi nie do twarzy." (str.13)) I znów polecam i znów pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Oczywiście masz rację. Pomijając słuszne twierdzenie, że mężczyźni są dużymi dziećmi, ja często jestem spontaniczny jak dziecko. Cieszę się, reaguję prostolinijnie, wstydzę się słabości, wzruszam. Wierzę również prosto jak dziecko, ale nie jestem naiwny.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Podzielam uwielbienie :) Dawniej, dla jej felietonów kupowałam pewien miesięcznik, byłam w nich zakochana i wracałam po wielokroć. Książki są nie mniej porywające, ciepłe, ludzkie... Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  5. Wstyd się przyznać ale do tej pory nie czytałam nic co wyszło spod pióra tej autorki. Czas na nadrobienie zaległości. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie przydarzyło się pierwsze spotkanie na łamach miesięcznika, w felietonach. Książki przyszły później i zostały ze mną. Mam wrażenie, że to zawsze jest lektura dla dorosłych kobiet, które poprą tekst Pani Ligockiej własnym doświadczeniem. Polecam z całego serca :)

      Usuń