Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzielicie się ze mną komentarzami, wrażeniami, wdacie się ze mną w dyskusje i polemiki.

Dziękuję za każdy komentarz, za każdy ślad, który zostawiacie.

To, że czytacie moje recenzje i książki, które subiektywnie acz z wielką szczerością i przyjemnością staram się ocenić, oraz to, że chcecie mi o tym powiedzieć, jest dla mnie najpiękniejszą nagrodą.

niedziela, 26 sierpnia 2018

O przedwczesnej dorosłości.

"Wielka samotność" Kristin Hannah  9/10


W opisanej młodości Lenie - bohaterki powieści "Wielka samotność" jest tyle smutku, tyle cierpienia i cierpliwości, że myśląc o swoim, kilkakrotnie przetrąconym życiu, oddycham z wdzięcznością za banalność problemów, które stanowiły dla mnie potencjalny koniec świata. Jest tyle problemów w tym niewielkim ułamku życia, że wszystkie moje, sporo przecież starszej kobiety, zdają się kpiąco kiwać głową nad marudnym znoszeniem jak się okazuje, niewielkich trosk. Ta powieść, pozostając opowieścią z gatunku literatury pięknej, jest niczym poradnik odczuwania pokory, niczym wskazanie palcem na winnych zbyt małej odwagi, zbyt małej wiary i nadziei.
Wszystko co zostało opowiedziane o Lenie, mieści się w kilkunastu latach, nie wykracza poza młodość. I na bardzo krótko wykracza poza Alaskę. Tę Alaskę, która nadała powieści tytuł.
"Wielka Samotność. - wyszeptała - Tak Robert Service (poeta - przyp.mój) nazwał Alaskę". (str.117)
Owa dzika, piękna ziemia to początkowo dar od losu, nadzieja na odmianę potarganego wojną wietnamską ojca, nadzieja na nowy początek i na to, że pierwsze wrażenie krystalicznie czystego spokoju przepojonego barwami, których nigdzie indziej nie sposób sobie wyobrazić, zostanie z nimi na zawsze. To kraj surowy, to stan, któremu daleko do amerykańskich telewizyjnych obrazków. To miejsce nieustannej czujności ale i zachwytu. To miejsce, gdzie nikogo nie stać na zawahania czy pomyłki.
"Musisz być silna i szybko się uczyć. Na Alasce można popełnić jeden błąd. Drugi kosztuje życie." (str.70)

Ten raj i piekło w jednym, ten kraj przepiękny lecz wrogi budzi zachwyt młodej dziewczynki, która podążą za rodzicami ku miejscu, które okaże się nowym domem. Ileż w niej strachu przed nieznaną samotnością i ileż zauroczenia: krajobrazem, pierwszą szkolna miłością, niewiarygodną uczynnością ale i niezłomnością tamtejszych ludzi. Jej droga wiedzie za ojcem. Człowiekiem, którego wojna pożarła swym złem i zaborczością, a następnie wypluła w stanie, który zniszczy nie tylko jego samego, ale i matkę Lenie - wierną, chorą w swej wierności i naiwnej wierze w zmianę, poczuwająca się do obowiązku, z którego sam mąż, już wiele dni temu ciężką dłonią, ciosami w twarz, decyzjami rujnującymi życie, z owego obowiązku zwolnił. Lecz nie dla niej, ona jest żoną, kochanką, wierzy w słuszność swego idealistycznego świata.
"Nie przestajesz kochać bliskiej osoby gdy cierpi. Robisz się silniejsza, żeby ją wesprzeć. On mnie potrzebuje. Potrzebuje nas." (str.16)
Motto życiowe matki stanie się także przewodnikiem Lenie, która uciekać będzie od chorej, toksycznej miłości rodziców w świat innej, dobrej miłości, która jednak juz wkrótce potwierdzi, że jej losem kierowała będzie ta sama zasada. Zasada trwania przy kimś, kto jest w potrzebie, kto bez niej nie ma już ani mocy, ani wiary, ani nawet samego siebie.

Powieść nie jest tak doskonała jak poprzednia, "Słowik" stanowi dla mnie wzór książki, przy której serce zamiera, przy której emocje wybuchają z siłą, o którą ich nie podejrzewaliśmy. Tutaj, w "Wielkiej samotności" najważniejszą emocją zdaje się być niezmierzony smutek. Książka jest tak samo piękna jak smutna... albo może niezwykle piękna w swoim smutku... czy też smutna pięknem obrazów, na których widzimy rozpacz, bezsilność, pustkę. W owym smutku, sama Lenie zdaje się błyszczeć odwagą, przekonaniem, że można inaczej, wiarą w odmianę losu. To, że autorka po każdym wzlocie spuszcza ją na twardą ziemię z jeszcze większej wysokości, zmusza nas do zaciskania pięści i kibicowania młodej kobiecie we wszystkim czego zapragnie, na co się odważy, co chce pokonać. Autorka daje nam bowiem strach, ból fizyczny, ratunek odbierający ratującego, nie pozbawiając swojej bohaterki hartu ducha. To Lenie, ta młoda dziewczyna, staje się obrazem prawdziwej Alaskanki. Tej dzielnej, tej zuchwałej. I to ona swą wiara i uporem doprowadza do finału, dzięki któremu odkładamy przeczytaną książkę, wzdychamy i gładząc ja po okładce stwierdzamy: Tak, tak to miało być.

Gdyby nie Kristin Hannah, gdyby nie jej doświadczenia życiowe (w tym wielkie amerykańskie podróże przez stany, pyliste drogi i nieznane tereny), nie dostalibyśmy opowieści epickiej, pięknej słowem i tematem, zamkniętej w idealne redakcyjne ramy. Mam wrażenie, że ta pisarka nigdy nie pozwoli sobie na to, żeby po "Słowiku" i nieco tylko mniej efektownej "Wielkiej samotności", w jakikolwiek sposób zawieść czytelników. Bo przecież, w beletrystyce, Pani Hannah odnalazła się równie pięknie jak Lenie w surowym stanie, zwanym Wielką Samotnością.
"Dla nielicznych niezłomnych, silnych marzycieli, Alaska na zawsze stanie się domem, pieśnią, którą można usłyszeć, gdy cichnie i nieruchomieje świat. Albo się tu odnajdziesz, dziki jak tutejsza przyroda, albo nie.(...)" (str.507)

Wydawnictwo: Świat Książki, 2018
Tytuł oryginału: The Great Alone
Tłumaczenie: Anna Zielińska
Liczba stron: 512

12 komentarzy:

  1. Planuję lekturę tej książki. Słowika jeszcze nie czytałam, więc nie będę porównywać. Jestem zatem ciekawa, jak ja ją odbiorę.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja jestem bardzo ciekawa Twojego zdania, chętnie przeczytam recenzję :) Myślę, że bez "Słowika" oceniłabym ją tak samo... Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Piękna historia, chociaż nie jest łatwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak często bywa, że to co piękne nie jest łatwe... Albo trudno nam przychodzi, albo czekamy na to latami, albo też okupujemy owo piękno ogromnym wysiłkiem i bólem. Ot, takie życie. Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Jedna z najlepszych powieści przeczytanych przeze mnie w tym roku ♥ "Słowik" jeszcze przede mną, mam nadzieję, że spodoba mi się równie mocno lub nawet bardziej. Cudna recenzja!
    Pozdrawiam ciepło ♥
    https://ogrodliteracki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że jeśli ta tak bardzo Ci się spodobała, to "Słowik" rzuci Cie na kolana ;) Obym się nie myliła, dla mnie tamta do doskonałość. "Wielka samotność" jest równie piękna, chyba tylko ciut mniej emocjonalna. Cieszę się, ze Ci się podobała, pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Czytałam Twoją recenzję, równie piękna jak książka :) Podpisuję się pod każdym słowem pochwały jakie wyszło spod Twojego pióra. Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Zdecydowanie muszę przeczytać :) Słowika nie czytałam... Od której polecasz zacząć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właściwie nie ma znaczenia, obie opowieści są całkowicie odrębne. Ale mam wrażenie, że natychmiastowe zakochanie w autorce gwarantuje "Słowik". Polecam obie😊 Pozdrawiam m

      Usuń
  6. Po lekturze "Słowika" marzą mi się kolejne tytuły autorstwa Kristin Hannah, zapowiada się wspaniale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nie zawiodłam. Mam nadzieję, że i Twoim oczekiwaniom sprosta ta alaskańska opowieść - trudna, ale i piękna. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń