"Horyzont" Jakub Małecki 10/10

Czytając kolejne książki Jakuba Małeckiego utwierdzam się w przekonaniu, że prawie każdy z nas, ten barczysty pan, ta młoda dziewczyna z telefonem w ręku, Ty, ja... wszyscy mamy w sobie coś, co czasem wypełnia nasze oczy magią, tą piękną i tą bolesną, szaloną.
On przywiózł ze sobą traumę żołnierza, który zabił. Taka jego rola,
można by rzec, taka jego misja i zawód. Ale gdy czytamy, jak głęboko
wbiły się w duszę Mariusza Małeckiego pazury wojennych doświadczeń,
chcemy znów za mądrymi i światłymi powtarzać, że nie ma wojen dobrych i
słusznych, że zawsze pozostają po nich zgliszcza.
"Boisz się alarmów samochodowych.
"Boisz się alarmów samochodowych.
Boisz się tego, że boisz się alarmów samochodowych. Ciagle się rozglądasz, czegoś wypatrując. Nie dajesz rady w supermarketach. W zatłoczonym autobusie. W kolejkach. Wszyscy mężczyźni, których mijasz na ulicy, krzywo na ciebie patrzą.(...)
Nikt cię nie rozumie. Nie rozumieją ci, którzy wcześniej rozumieli. Ojciec. Siostra. Najlepszy przyjaciel z dzieciństwa. Uświadamiasz sobie, że jesteś innym gatunkiem człowieka niż wszyscy wokół ciebie.
Twoim językiem posługują się tylko ci, z którymi tam byłeś." (str.25)

I jej prawda, która raz odkryta,
wywoła niedowierzanie, gniew i ból, obali ideały, nada wizytom na grobie
matki i tym dziwnym wizytom ojca na innym grobie, zupełnie inny wymiar.
I świat staje się rozwarstwiony, matki w niej tyle samo ile jej samej a tajemnica raz wstrzymuje oddech, raz nadaje życiu sens
"(...) gdzie jestem prawdziwa ja, prawdziwa Zuzanna Krawczyk? W pokoju babci, przebrana za własna mamę? W ramionach Mańka podczas jednej z naszych pijackich nocy? Pomiędzy bitami gry, która współtworzę? Nigdzie i wszędzie po trochu." (str.271)
Psycholog powie, że idealnym sposobem oswojenia traum jest opowiedzenie o nich. Inny powie, że zawsze ratunkiem okazuje się miłość. Pan Małecki nie walczy z owymi truizmami ani ich nie obala. Bierze je w dłonie i w swoim niebanalnym, magicznym, nieprawdopodobnie pochłaniającym stylu czyni z nich opowieść o splataniu dwóch, jakże odrębnych losów. Opowiada więc Maniek baśń, snuje opowieść daleko spoza światu, bo tylko tak opowiadać może.
Psycholog powie, że idealnym sposobem oswojenia traum jest opowiedzenie o nich. Inny powie, że zawsze ratunkiem okazuje się miłość. Pan Małecki nie walczy z owymi truizmami ani ich nie obala. Bierze je w dłonie i w swoim niebanalnym, magicznym, nieprawdopodobnie pochłaniającym stylu czyni z nich opowieść o splataniu dwóch, jakże odrębnych losów. Opowiada więc Maniek baśń, snuje opowieść daleko spoza światu, bo tylko tak opowiadać może.

Gdy Małecki snuje afgańskie opowieści prawie zamykamy oczy, prosimy by TO się nie stało. Gdy zmienia obraz matki, pielęgnowany w duszy Zuzy, marszczymy czoło i prosimy o mądre, uwalniające od bólu niedowierzania wytłumaczenie.
Jak bardzo trzeba wejść w swą powieść, by bohaterem książki pisanej przez bohatera uczynić Jakuba Małeckiego? Ile jest w tym literackim tworze samego autora, jego strachu, jego odkryć? A może raczej trzeba zapytać, ile jest owego pogodzenia, które dało opisanie dramatów i chwil, których nie przeżyje nikt, prócz żołnierza, który nosi w sobie jeden, ogromny błąd?
Sposób w jaki autor podpowiada odpowiedzi zatrzymuje oddech. Momenty, w których pracują oczy i wszystko, co z nich płynie do naszej świadomości są tak częste, że gubiłam rzeczywistość. Łapałam się na tym, że czytałam stronę, dwie, na jednym skupieniu wzroku, zaczynałam zdanie i kończyłam je dopiero wiele stron dalej. Ten niebywały dar opowiadania hipnotyzuje, "Horyzont" wchłania i kradnie czas. To właśnie dla tych doznań watro sięgnąć po tę książkę.
Chcecie to poczuć? Chcecie stać się Zuzą, Mariuszem, a może Jakubem Małeckim?
Polecam. Z ogromnym zachwytem.
Wydawnictwo Sine Qua Non, 2019
Liczba stron: 336
dziękuję Wydawnictwu SQN oraz portalowi LubimyCzytac.pl za egzemplarz książki