"Historie podniebne" Jakub Małecki 8,5/10

Podniebny lot z umierającym ojcem, któremu radość przyniesie słodka wywrotka.
"Oprócz zajmowanie się domem mama wychowywała dwóch synów: tatę i mnie. Tata był z nas dwóch tym młodszym." (str.10)
Pęd trzykołowcem przez Manilę, w której próżno szukać
pocieszenia w kolekcjonowaniu światów i zadawanych w głowie śmierci.
Fantastyczne Pająki, które rodzinnie rozpleniają głód i szaleństwo.
"Potem wariowali. Kilka dni i nie dało się już z nimi zamienić ani słowa. Bełkotali tylko i gestykulowali, jakby coraz bardziej wściekli na samych siebie, jakby zakneblowani od środka." (str.35)
Apokaliptyczna, zapętlona wędrówka z zapachem rabarbaru w tle.
Podzielone na osoby, z samotności zapraszanie w swój świat postaci zupełnie niezrozumiałych, martwych nawet.
I jeszcze inne opowieści o wierze i niewierze w cuda, o synach, o ojcach, miłościach nieporadnych i straconych. I o listach do nieba.
Te "Historie podniebne" to siedem etiud z Małeckiego i jego wyobraźni. Niezdecydowania co do formy, gatunku, poszarpanej, puentowanej treści. Opowiadania, które ustępują dla mnie emocjonalnością długim formom, ale stanowią, przed kolejnym daniem głównym, niby drobne, ale jednak niezwykle smakowite pokuszenie. Opowieść po opowieści, te krótkie, bardzo odmienne wzloty, każą zbierać puzzle w jedno, niezmienne wrażenie, że talent Autora to rzecz od boga, od losu, a czasem i od manilskich strachów nie na lachy.
..."Tymczasem czuję, że się od samego siebie odrywam, i że się już z powrotem z tym wszystkim, co przeżyłem, nie zdołam skleić, że ta pustka w głowie już się nie wypełni, a skóra wokół wenflonu nie zabarwi z powrotem na kolor żyjącego człowieka."... (str.99)
Różnorodność, typowa dla Małeckiego prostota przechodząca w niebywale wnioski, zakończenia, zamykające sceny. I tak, miałam zostawić sobie "Historie Podniebne" na kiedyś, na letnie wieczory, podzielić może na przesmaczne, odrębne fragmenciki. No tak, miałam...
Wydawnictwo Sine Qua Non, 2019
Cykl: SQN Originals
Liczba stron: 160
Fantastyczne Pająki, które rodzinnie rozpleniają głód i szaleństwo.
"Potem wariowali. Kilka dni i nie dało się już z nimi zamienić ani słowa. Bełkotali tylko i gestykulowali, jakby coraz bardziej wściekli na samych siebie, jakby zakneblowani od środka." (str.35)

Podzielone na osoby, z samotności zapraszanie w swój świat postaci zupełnie niezrozumiałych, martwych nawet.
I jeszcze inne opowieści o wierze i niewierze w cuda, o synach, o ojcach, miłościach nieporadnych i straconych. I o listach do nieba.
Te "Historie podniebne" to siedem etiud z Małeckiego i jego wyobraźni. Niezdecydowania co do formy, gatunku, poszarpanej, puentowanej treści. Opowiadania, które ustępują dla mnie emocjonalnością długim formom, ale stanowią, przed kolejnym daniem głównym, niby drobne, ale jednak niezwykle smakowite pokuszenie. Opowieść po opowieści, te krótkie, bardzo odmienne wzloty, każą zbierać puzzle w jedno, niezmienne wrażenie, że talent Autora to rzecz od boga, od losu, a czasem i od manilskich strachów nie na lachy.

Różnorodność, typowa dla Małeckiego prostota przechodząca w niebywale wnioski, zakończenia, zamykające sceny. I tak, miałam zostawić sobie "Historie Podniebne" na kiedyś, na letnie wieczory, podzielić może na przesmaczne, odrębne fragmenciki. No tak, miałam...
Wydawnictwo Sine Qua Non, 2019
Cykl: SQN Originals
Liczba stron: 160